Wczasy nad morzem - wczasynadmorzem.info

na wczasy nad morzem - info!

Trzęsacz

01 czerwiec 2010r.

Trzęsacz. Nazwa wsi pochodzi podobno stąd, że gdy fale wzburzonego Bałtyku uderzają o wysoki brzeg, we wsi trzęsie się ziemia pod stopami. Na wschodnim skraju wsi biegnie 15 południk długości geograficznej wschodniej, według którego liczony jest nasz czas środkowoeuropejski. Tutaj więc czas zegarowy jest identyczny z czasem słonecznym, podczas gdy na przykład w rejonie Białowieży różnica pomiędzy tymi czasami wynosi aż 35 minut. Kościół w Trzęsaczu pobudowany został w XV wieku: część wschodnia na początku, część zachodnia pod koniec tego stulecia. Był to kościółek nieduży, jednonawowy, z pię-cioboczną absydą. Jego długość wewnętrzna wynosiła 23,5 m, jego wewnętrzna szerokość 8,59 m. Mury wykonane były z cegły gotyckiej w tzw. układzie polskim. Dach był stromy, dwuspadowy, kryty dachówką klasztorną (mnich--mniszka). W roku 1650 dobudowana została drewniana wieża, którą zdruzgotał w 100 lat później piorun. W roku 1818, po gwałtownym sztormie, pozostałość wieży została rozebrana. W momencie budowy kościół znajdował się 1800 metrów od brzegu morskiego. Trzy gospodarstwa leżące na północ od kościoła zostały przez fale morskie pochłonięte, tak że w roku 1750 odległość od brzegu wynosiła już tylko 58 m, a w roku 1820 — 13 m. W roku 1868 pozostał już tylko 1 m. Widoczna była jeszcze ścieżka, którą jednak nikt nie odważył się już chodzić. Mimo że okna od północy były zamurowane, szum morza przeszkadzał w wysłuchiwaniu kazania i zagłuszał słowa kaznodziei. Po daremnych próbach ratowania kościoła przed zagładą, gdy różne wały ochronne i palisady nic nie pomogły, w dniu 2 sierpnia 1847 roku odbyło się ostatnie nabożeństwo i następnego dnia kościół zamknięto. W roku 1900 pierwszy zawalił się narożnik północno-zachodni, a w roku 1901 cała ściana północna. Wraz z cegłami ściany i kamieniami fundamentów morze zabierało ze sobą kości z otaczającego kościół cmentarza. Okoliczni mieszkańcy nazywali stąd przylegające wody „Tonią Umarłych".Z wyposażenia wnętrza zachowały się w katedrze kamieńskiej ścianki stall renesansowych z roku 1583 z malowanymi ludowymi ornamentami oraz ołtarz z 1673 roku, który rzeźbił i malował Joachim Sellin z Wolina. W czasie, gdy Sellin pracował nad swoim ołtarzem, na wyspie Wolin oraz w Kamieniu rządzili Szwedzi, stąd też wszyscy święci, nie wyłączając apostołów, mają szwedzkie stroje, peruki oraz wąsy i bródki przystrzyżone na szwedzką modłę. Dzisiaj na osiemnastometrowym brzegu klifowym stoi już tylko ściana południowa. Każdy większy sztorm może pochłonąć ten atrakcyjny zabytek, który świadczy o potędze morza i dokonującym się na naszych oczach procesie wyrównywania linii brzegowej. Inaczej jednak mówi legenda: Przed siedmiuset laty zdarzyło się, że rybacy z Trzęsacza wyłowili z morza Zielenicę — pannę morską. Ciało miała białe jak piana morska, włosy jej lśniły wszystkimi odcieniami bursztynu, a łuskowaty ogon błyskał tęczowo. To była ona, którą tylekroć widzieli, jak wygrzewała się rankiem na głazie nadmorskim, czesząc włosy i śpiewając radosne pieśni. I teraz śpiewem prosiła ich o uwolnienie z sieci. Gwałtownie jednak sprzeciwił się temu proboszcz. Chcąc spodobać się biskupowi w Kamieniu, postanowił nawrócić i okrzesać pogańską boginkę. Skrępowaną sznurami wsadzili do kadzi z morską wodą i zawieźli do kościoła. Rybacy przestali łowić, bo ryba odeszła od brzegów, a ksiądz tymczasem uczył Zielenicę modłów, przykazań i pieśni nabożnych. Wpierw wahali się, ale potem słysząc tęskny i żałosny śpiew uroczej córy Bałtyku, chwycili za topory i porąbali zamknięte drzwi kościoła. Było już jednak za późno. Zielenica umarła. Uparty proboszcz nie pozwolił rybakom zabrać zwłok wodnicy i zatopić ich w zielonej głębinie — jako ochrzczonej sprawił jej pogrzeb na cmentarzu otaczającym kościół. Gdy spuszczano trumnę do mogiły, przyleciał znad morza wiatr, a woda zakipała aż do dna największych głębin. Ojciec Zielenicy — Bałtyk dopominał się o córę, która nie do ziemi należała. Mściwy starzec przez siedemset lat słał grzywacz za grzywaczem, aż wreszcie przeniósł daleki grób córki na dno głębiny. W dalszym ciągu naszej wędrówki mijamy położony wśród lasu ośrodek kolonijny i wczasowy PUSTKOWO (kmW 374) i duży śródleśny ośrodek nadmorski FWP PO-BIEROWO (kmW 377). Cały czas trasa biegnie wzdłuż wysokiego klifowego brzegu, na którym rośnie sosnowy las — jest to jeden z najprzyjemniejszych odcinków naszego szlaku. Mijamy ŁUKĘCIN (kmW 381), DZIWNÓWEK (kmW 386) i wreszcie dochodzimy do Dziwnowa (kmW 390).

ocena 4,8/5 (na podstawie 4 ocen)

Wybierz się na wczasy nad polskie morze.
wakacje, Trzęsacz